Akcesoria wędkarstwa muchowego

Sprawdź pełną ofertę
 
 
 
 
    Blog

    Bośnia - październik 2018

    Ten wyjazd do Bośni zapisze się w pamięci na długie lata. Jeśli można sobie wyobrazić muszkarski raj to my w nim byliśmy. I choć warunki do łowienia były niekorzystne, wszyscy z uśmiechami na twarzy wrócili do domu. 11 – osobowa ekipa miała przyjemność pracować nad trudnymi rybami z rzeki Ribnik przez  równe 6 dni. Nikt się nie spodziewał, że trafi nam się tak zgrana i udana ekipa. Oprócz samego wędkowania, towarzyską część wyjazdu należy ocenić na 5 z dużym plusem. Ale od początku. W środę pod wieczór w Bydgoszczy melduje się Krzysztof, Darek i Piotrek. Po wspólnej zupie kurkowej, przygotowanej na życzenie Krzysztofa, mieszkającego w Hamburgu, wyruszamy 9-osobowym EGO busem DO Warszawy po Wojtka i dalej na Południe po Artura. Równolegle stratuje Kuba i Szymon z Gdańska oraz 3-osobowa ekipa z Krakowa. Najdłuższą podróż ma Krzysiu, który do Bydgoszczy zdecydował się przyjechać z Hamburga pociągiem. Chłopaki z Gdańska zdecydowali się podzielić trasę na dwa odcinki i wzięli nocleg w Czechach. W najbardziej komfortowej sytuacji jest ekipa z Krakowa ich nawigacja pokazuje 1040 km (około 12 godzin jazdy).  Wesoły Ego bus tym razem jedzie przez Słowację i Węgry i gdyby nie słaba infrastruktura drogowa Podkarpacia oraz Słowacji trasa byłaby godna polecenia.  Przez Węgry jedziemy autostradami i małe zwolnienie zaliczamy tylko w Budapeszcie i w okolicach Balatonu.  W końcu po prawie dobie w busie docieramy do celu, do malowniczej wioski Ribnik, położonej u podnóża wielkiej góry. Na most we wiosce udało się zajechać jeszcze za widnego. Pomimo, że słońce już dawno za horyzontem w rzece gołym okiem widać dorodne lipienie i pstrągi. Od tej pory spojrzenie na wędkarstwo muchowe i  będzie się zmieniać.  

    Do dyspozycji mieliśmy wygodne, drewniane domki z tarasem wychodzącym w rzekę. Jak później się okazało aby dobrze połowić wystarczyło zejść z tarasu. Na parterze duży stół do biesiad, kuchnia z lodówką i toaleta, u góry 2 sypialnie. 

    Śniadanie tradcyjnie już kręciło sie wokół jaja. Dla urozmaicenia zaserwowano nam parówki.

    Bardzo ważny punkt w programie wycieczki. Tu warto zaopatrzyć się w muszki i przybić piątkę miejscowym wygom.

    Przyjaźń niemiecko-szwedzko na etapie rozkwitu :)

    Artur podchodzi do tematu bardzo konsekwentnie i skrupulatnie. Pracuje wytrwale nad dużymi rybami. Efekty widać na zdjęciu.

    Wojtek, Darek i Ja przez 6 dni łowienia używamy dokładnie takiego samego zestawu :) Niebieskie szkiełko Innovative z Micro Skagitem to nie tylko moim zdaniem ideał do dalekiej micro nimfy z długim francuskim przyponem, sprawdza się rewelacyjnie również do suchej muchy na średnim dystansie.  

    Tutejsze jedzenie to mix dobrej, domowej kuchni bałkańskiej. Wszystko świeże i smaczne, z regionalnych nieprzetworzonych produktów. Te samki na długo zostają w pamięci. Próbowaliśmy wielu pysznych sztandarowych dań a także lokalnych specjałów gospodyni. Mieliśmy możliwość ustalenia własnego menu. Dopełnieniem całości są wyborne trunki. Niestety po powrocie wskoczyło kilka kilogramów. Na moim podniebieniu największe wrażenie zrobiła serbska Pljeskavica. Podróże kształcą, również kulinarnie.

    Problemy życia codziennego zostawiliśmy za granicą Unii Europejskiej, teraz liczy się co innego :)

    Na wsi bieda aż piszczy. Zwierzęta nie mają tu łatwego życia.

    W drodze nad rzekę napotykamy ekipy saperów podczas pracy. Obszary terenu były ogrodzone żółtą taśmą, prezentowaną przez Krzysia na zdjęciu.

    Hol tego grubaska na niebieskim szkiełku dostarczył mi ogromnych wrażeń. Przypon 0,10 mm.

    Dyżurne lipienie w przedziale 40 - 45 cm, zdjęcia robione w pierwszy dzień. Później sięgaliśmy po aparat dopiero jak ryba była blisko pięćdziesiątki :)

    Darek zawsze uśmiechnięty i zadowolony, gotowy do działania, trudno o lepszego kompana :)

    W końcu piątka z przodu. Na Ribniku można w ciągu jednego wyjazdu wiele razy pobić tak zwaną życiówkę..

    Ulubiony zestaw x 3: wędka EGO INNOVATIVE CUSTOM 8.0' / 5#, kołowrotek EGO RS 4/5, linka MICRO SKAGIT WF4F

    Trafiliśmy w okres przed wyborczy. Na plakatach tylko jedno ugrupowanie polityczne :)

    Widoki zapierają dech w piersi. W takich warunkach człowiek zapomina o całym świecie i koncentruje się tylko na tym jak przechytrzyć wielkie lipienie a na niskiej wodzie nie jest to wcale takie proste. 

    Długie jesienne wieczory, ekipa zgrana, momentami ciężko było opuścić towarzystwo a brzuch bolał ze śmiechu. Chłopaki jesteście THE BEST!

    Bośniacka zagrycha; kozi ser, papryka, boczek i polędwica długo dojrzewająca. Przenosimy się w czasie do lat kiedy żywność nie była jeszcze tknięta konserwantami i nikt nie wiedział co to produkty wysoko przetworzone.

    Z czego Ci ludzie żyją? Z drewana czy z bimbru?

    Po długotrwałej suszy wody w rzece jest wyjątkowo mało, warunki do łowienia trudne. W takich miejscach ryby stały skupione jedna na drugiej, widoki jak w akwarium. Takie miejsca mimo, że cieszą oko nie zawsze są najlepszym wyborem do łowienia.

    Tam gdzie schodzą się dwie góry jest dolina, w której płynie rzeka marzeń-muchowy raj na ziemi :)

    Po negocjacjach z włodażem rzeki, załatwiliśmy możliwość obrandowania wiaty. Teraz będziemy mieli wiatę EGO FLY FISHINNG nad Ribnikiem :)

    Tego dnia nie tylko pogoda ducha dopisała :)

    Dwa Jelenie, to nie nasze :)

    Klątwa wielkiej dziury dopadła większość z nas. Jak już się raz stanie na skraju i zobaczy co w dziurze pływa to można resztę dnia spędzić przymurowanym w jednym miejscu, wypowiadając tylko co jakiś czas niecenzuralne słowa

    Współpraca to klucz do zwycięztwa i fajnej foty.

    Taką aparaturę można znaleźć za każdym płotem. Bośniacy to mistrzowie w pędzeniu bimbru. 

    Gruby lipień Artura z dziury. 

    Owady, które udało nam się namierzyć podczas przerwy w wędkowaniu.

    Piotrek rozkręca się z dnia na dzień. W ostatni dzień wyjazdu dramatcznie walczy z ogromnymi pstrągami-duchami z Ribnika.

    W trakcie łowienia lipieni na mikro nimfy meldowały się waleczne bośniackie pstrągi.

    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

     

    Piękny lipieni Krzysia.

    Ogromne podziękowania dla całej wspaniałej drużyny. Dawno nie łowiłem w tak zgranym i sympatycznym towarzystwie. Miła, koleżeńska atmosfera z pewnością przełożyła się na super wyniki pomimo tak niskiego poziomu wody. Wspólnie przeżyliśmy 6 wspaniałych dni w lipieniowo-pstrągowym raju. Ta rzeka to ewenement na skalę światową oby się nic nie zepsuło. My już planujemy kolejny wyjazd, startujemy już 17-tego listopada. Trzymajcie kciuki!

    POWERD BY:

     

     

    Tworzone przez muszkarzy

    dla muszkarzy
    © 2018 EGO FISHING.
    Wszelkie prawa zastrzezone.
    Tworzenie stron www
    Do góry